Od kierownicy tira, przez stanowisko doradcy, aż po rolę lidera zespołu – jego historia to dowód na to, że pasja i chęć rozwoju mogą zabrać Cię naprawdę daleko.
W rozmowie opowiada o pierwszych dniach w serwisie, wyzwaniach, które go napędzają i tym, jak ważny jest zgrany zespół. Mateusz to przykład, że z otwartą głową i dobrą energią można świetnie odnaleźć się nawet w najbardziej dynamicznym środowisku.
Zajrzyjcie za kulisy jego codzienności!
Ania: Mateusz, dziękuję za przyjęcie zaproszenia do rozmowy. Dołączyłeś do nas 12 kwietnia 2022 jako doradca serwisowy. Miałeś już wcześniej kontakt z motoryzacją, czy to u nas zaczęła się Twoja przygoda?
Mateusz: Miło, że już kolejny rok mogę tu być! Motoryzacja ciekawiła mnie już wcześniej. Zaczynałem jako doradca serwisowy w innej marce, ale zanim w ogóle tam trafiłem, spędziłem 6 lat za kierownicą 40-tonowej ciężarówki. To była doskonała szkoła życia – dużo się nauczyłem, a z czasem przerodziło się to w prawdziwą pasję, która dziś jest moim stylem życia.
Ania: Skąd w ogóle wzięło się u Ciebie to zainteresowanie ciężarówkami i serwisem?
Mateusz: Dla mnie jazda ciężarówką to było coś więcej niż praca – to była przygoda. Początkowo to po prostu dawało możliwość realizowania marzeń, ale im dłużej jeździłem, tym bardziej wciągało mnie to na dobre. I w końcu pomyślałem: czemu nie przekuć tego doświadczenia w coś nowego? Serwis dał mi to połączenie: dalej jestem blisko branży, ale mogę być też bliżej rodziny.
Ania: Pamiętasz swój pierwszy dzień w serwisie? Było więcej stresu czy raczej ciekawości?
Mateusz: Pierwszy dzień spędziłem jeszcze w starej lokalizacji, zanim ruszył nasz autoryzowany serwis MAN. Nie powiem – miałem już trochę doświadczenia, więc zamiast stresu czułem raczej ekscytację. Wszystko było nowe, ale czułem, że to dobre miejsce, żeby się dalej rozwijać.
Ania: Coś Cię zaskoczyło na początku pracy, było inaczej niż się spodziewałeś?
Mateusz: Najbardziej zaskoczyli mnie ludzie – pełni zapału, otwarci na naukę i rozwój. No i obiekt – naprawdę nowoczesne zaplecze, które robi wrażenie. Już wtedy czułem, że to miejsce ma potencjał i że klienci mogą tu liczyć na naprawdę dobrą obsługę.
Ania: Rola doradcy to miks kontaktu z klientem, dokumentów i tematów technicznych – co najbardziej lubiłeś, a co było najtrudniejsze?
Mateusz: To trochę jak żonglerka – wszystko ważne. Zdecydowanie lubiłem kontakt z klientem i kwestie techniczne, które są mega ciekawe. Trudniejsze były momenty, kiedy trzeba było wszystko dobrze poukładać w ograniczonym czasie. Ale właśnie to mnie nakręcało – każdy dzień inny!
Ania: Jak opisałbyś swój typowy dzień jako doradca – co się dzieje za kulisami?
Mateusz: To sporo koordynacji. Przyjmujesz auta, analizujesz zgłoszenia, dogadujesz się z mechanikami, tworzysz zlecenia, kontaktujesz się z klientami… A do tego dochodzi jeszcze rozliczanie, planowanie, pilnowanie terminów. Nie ma nudy – tempo jest szybkie, ale satysfakcja też duża.
Ania: Klienci potrafią dać w kość – jak sobie radziłeś w trudnych sytuacjach?
Mateusz: Klucz to zachować spokój. Zawsze starałem się podchodzić do sprawy rzeczowo – bez emocji, ale z empatią. Jasno tłumaczyłem, co się dzieje, szukałem rozwiązań. Klienci to doceniają, nawet jak sytuacja nie jest idealna.
Ania: Masz jakieś swoje patenty na rozładowanie napięć w kontakcie z klientem?
Mateusz: Zdecydowanie cierpliwość i umiejętność słuchania. Z biegiem czasu nauczyłem się wychwytywać, czego klient naprawdę potrzebuje. Czasem wystarczy zaproponować inne rozwiązanie i już atmosfera się zmienia.
Ania: Jak ta rola wpłynęła na Ciebie jako człowieka?
Mateusz: Przede wszystkim stałem się lepiej zorganizowany. Lepiej zarządzam czasem, potrafię szybciej podejmować decyzje, ale też bardziej doceniam relacje – i z klientami, i z zespołem. To przełożyło się też na życie prywatne.
Ania: Od stycznia 2024 jesteś team leaderem – co pomyślałeś, gdy dostałeś propozycję?
Mateusz: Ucieszyłem się, bo lubię wyzwania. Wiedziałem, że czeka mnie sporo nowego, ale byłem gotów się uczyć. A potem doszła też obsługa działu gwarancji – jeszcze więcej ciekawych tematów.
Ania: Jak wyglądało przejście z roli doradcy do lidera? Co Cię zaskoczyło?
Mateusz: Zmieniła się perspektywa – teraz nie myślę tylko o sobie, ale o całym zespole. Trzeba planować, motywować, czasem podejmować trudne decyzje. Początki były wymagające, ale szybko poczułem się w tej roli dobrze.
Ania: Co dziś daje Ci największą satysfakcję w roli lidera?
Mateusz: Zdecydowanie ludzie. Budowanie zespołu, który się wspiera i gra do jednej bramki, daje ogromną frajdę. Fajnie widzieć, jak każdy się rozwija i razem osiągamy cele.
Ania: Jak teraz wygląda Twój dzień?
Mateusz: Więcej organizowania i planowania. Monitoruję pracę zespołu, wspieram ludzi, raportuję, myślę strategicznie. Bardziej pomagam innym działać efektywnie.
Ania: Doświadczenie doradcy nadal Ci pomaga?
Mateusz: Jasne, że tak. Dzięki temu wiem, z czym zespół się mierzy, rozumiem ich codzienność. To daje lepszy obraz sytuacji i ułatwia podejmowanie decyzji. Włączam się też aktywnie w codzienność BOK-u.
Ania: Co pomaga Ci, gdy tempo mocno przyspiesza?
Mateusz: Dobra organizacja, priorytety, chłodna głowa. No i zespół – wiem, że mogę na nich liczyć, więc łatwiej ogarniać trudne momenty.
Ania: Co buduje dobrą atmosferę w serwisie?
Mateusz: Komunikacja i wzajemny szacunek. Kiedy każdy wie, co ma robić i czuje się częścią zespołu, wszystko działa lepiej. A jak jest wsparcie – to żadna burza nie straszna.
Ania: Coś szczególnie zapadło Ci w pamięć ostatnio?
Mateusz: Tak – trudny lokalny klient. W mojej ocenie doskonale obsłużony przez zespół między zmianowo. Na bazie świadomości doradców i doświadczenia byliśmy w stanie przygotować się perfekcyjnie na przyjęcie klienta-ogólnie mocno roszczeniowego, następnie obsłużyć go, zdiagnozować usterki pojazdu, przedstawić ukierunkowaną ofertę i podjąć działania do finalizacji naprawy będąc przygotowanym na potencjalne obiekcje właściciela pojazdu w konsekwencji nie pozostawiając klientowi przestrzeni do manipulacji w całej operacyjności serwisu. To wszystko dzięki zgraniu zespołu i umiejętnością czytania człowieka, pomogło zamknąć i rozliczyć sprawę na etapie weryfikacji. Dodatkowo wyartykułować decyzję o ewentualnej naprawie i pozostawić bardzo czytelne opcje naprawy klientowi.
Ania: Które relacje z klientami dają Ci najwięcej satysfakcji?
Mateusz: Te długofalowe. Kiedy klient wraca, może na nas liczyć – to najlepsze potwierdzenie, że robimy dobrą robotę.
Ania: Masz swój sposób na presję czasu?
Mateusz: Jasne – szybka analiza sytuacji, ustalenie priorytetów, działanie krok po kroku. I nie bać się prosić o wsparcie – to nie oznaka słabości, tylko mądrego zarządzania.
Ania: Jak odpoczywasz po pracy? Co Ci pomaga złapać balans?
Mateusz: Rodzina, sport, książki, góry, podróże z przyczepą kempingową – wszystko, co pozwala oderwać się od codzienności i naładować baterie. Bez tego trudno byłoby działać na pełnych obrotach.
Ania: Widzisz wpływ tych aktywności na swoją pracę?
Mateusz: Zdecydowanie. Jak mam czas na regenerację, jestem spokojniejszy, bardziej skupiony, lepiej zarządzam stresem. To działa jak reset dla głowy.
Ania: A co, gdy zdarzy się trudniejszy dzień?
Mateusz: Wtedy pomaga rozmowa z zespołem, czasem krótki oddech, złapanie dystansu. Staram się nie nakręcać, tylko iść krok po kroku do przodu.
Ania: Jakimi wartościami kierujesz się w pracy?
Mateusz: Szacunek, uczciwość, rzetelność. Chcę, żeby każdy – i klient, i członek zespołu – wiedział, że może na mnie liczyć. Działam fair i tego samego oczekuję od innych.
Ania: Masz coś, czego chcesz się jeszcze nauczyć?
Mateusz: Chcę dalej rozwijać się w zarządzaniu zespołem i pracować nad umiejętnościami miękkimi. No i mocniej wgryźć się w temat gwarancji – tam też jest sporo do odkrycia.
Ania: Co powiedziałbyś komuś, kto zastanawia się nad pracą w serwisie?
Mateusz: To nie jest praca dla każdego, ale jeśli lubisz wyzwania, kontakt z ludźmi i dynamiczne środowisko – spróbuj! Można się tu sporo nauczyć i naprawdę rozwinąć.
Ania: Jakie cechy najbardziej pomagają w tej pracy?
Mateusz: Cierpliwość, skrupulatność komunikatywność, oraz radzenie sobie z presją. No i umiejętność szybkiego działania – czasem to klucz.
Ania: Trzy słowa, które najlepiej opisują Twoją pracę?
Mateusz: Dynamika, odpowiedzialność, współpraca. Bo tu ciągle się coś dzieje, trzeba trzymać poziom i grać zespołowo.
Ania: Czego życzysz sobie i zespołowi na kolejne miesiące?
Mateusz: Życzę nam wytrwałości, bo codziennie pracujemy na zaufanie klientów, a to nie bierze się z przypadku. Życzę nam odwagi, by nie bać się zmian – bo nasza branża się rozwija, a my razem z nią. Życzę nam również dumy – z tego, że robimy coś więcej niż tylko obsługa klienta. Jesteśmy realnym wsparciem dla kierowców i firm, które każdego dnia utrzymują ten kraj i pozostałe w ruchu.
Chciałbym, żebyśmy nie zapominali, że za każdym zgłoszeniem stoi człowiek – często zmęczony, często pod presją – który liczy, że mu pomożemy. I właśnie tego życzę sobie i zespołowi najbardziej: byśmy dalej potrafili być nie tylko skuteczni, ale i ludzcy. Bo to jest nasza siła.
I jeszcze jedno, jeśli mogę – z całego serca dziękuję.
Za możliwość pracy w tym miejscu.
Za to, że mogę być częścią tego zespołu.
Za każdy poranek, który zaczynam z poczuciem sensu.
Za ludzi, z którymi można się śmiać, uczyć, wspierać i razem iść dalej – nawet jeśli bywa trudno.
Ta praca to nie tylko obowiązek – to przywilej. A ja naprawdę czuję radość i wdzięczność, że mogę być tu, gdzie jestem.
I wiecie co? Uśmiecham się, kiedy to mówię.
Ania: Mateusz, dziękuję za to spotkanie!
Mateusz: Dziękuję za rozmowę.
